x

Archiwa

x

Tagi

Reklama

Od pewnego czasu dostaję listy, w których proponuje mi się zareklamowanie na mojej stronie różnych produktów. Aby zaoszczędzić sobie i tym, którzy do mnie piszą te propozycje, czasu postanowiłam, że napiszę na mojej stronie co o tym wszystkim sądzę.

Ja, Janina Michałowa oświadczam że:

Ja i Wacek mamy małe dochody, ale dzięki Bogu sobie radzimy. Stronę otworzyłam nie po to, aby zarabiać, tylko po to, aby dzięki niej inne gospodynie domowe mogły podzielić się swoim doświadczeniem, przepisami lub troskami dnia codziennego. Nie mam w zwyczaju reklamować niczego ani wypowiadać się na tematy, o których nie mam pojęcia. Nie wiem, czy rzeczy,  które chcecie, abym zareklamowała są tego warte. Jestem prostą i łatwowierną kobietą, która wierzy i ufa ludziom. Z drugiej strony rozmawialiśmy z Wackiem na ten temat. Wacek nie może się nadziwić i zrozumieć, jak tak szybko o mojej stronie dowiedział się świat. Ksiądz Adam wyjaśnił ( i dopiero wtedy dowiedziałam się jak działa i co to jest ten Gogel ) że na moją stronę trafiają goście, kiedy szukają w Internecie różnych informacji. Wtedy wchodzą na tego Gogla i wpisują pytania, a on im odpowiada, podając strony, na których jest odpowiedź na ich pytanie. I tak, jak Zofia pytała o łazanki, Jola o kaczkę i Gogel im odpowiedział, że ja o tym piszę na swojej stronie. Nie spodziewałam się, że spontaniczna decyzja o założeniu strony pociągnie za sobą aż tak duże zmiany w moim i Wacka życiu. Stwierdziliśmy, że my wszystko co nam jest potrzebne do życia mamy. Może nie stać nas na wszystko, ale nie są to rzeczy, które są nam potrzebne do życia. Fakt, czeka nas duży wydatek, bo Wacek ciągle chce kupić tego „suwa”, ale na szczęście nie wie jakiego i nikt we wiosce nie może mu doradzić jak wybrać i kupić. A sam się boi podjąć decyzję, bo to bardzo duży wydatek – całe oszczędności Wacka z ponad 10 lat.

Podjęliśmy decyzję, że nie chcemy żadnych pieniędzy za reklamowanie czegoś, czego nie jesteśmy pewni, że jest dobre. Nie mogła bym potem spojrzeć w oczy komuś, kto odwiedzał moją stronę, stosował moje przepisy lub porady, lub zechciał się nimi z nami podzielić. Jak by to wyglądało, że osoby, które lubią i odwiedzają moją stronę i czerpie z moich przepisów i porad, nagle kupił coś, co ja reklamuję na stronie i okazało by się, że to jest złej jakości? Przecież spaliła bym się ze wstydu, że kogoś wprowadziłam w błąd. Nie myślę nawet o tym, że już nikt by mi nie wierzył w to, czym z Wami się dzielę na jej stronie.

JEDYNY WARUNEK KIEDY SIĘ ZGODZIMY COKOLWIEK REKLAMOWAĆ:
Wacek powiedział bardzo mądrą rzecz. Mówi tak, Janinko, a może by tak zrobić dobry uczynek z tych pieniędzy, które Ci ci ludzie proponują w tych listach. Pytam się co ma na myśli? Mówi, pamiętasz, byliśmy w szpitalu. Tam spotkaliśmy mamę z 3 letnią córką. Rozmawialiśmy i ona opowiadała wtedy jak jej ciężko się nią opiekować. Gdyby nie pomoc Fundacji, nie poradziła by sobie. Pytam, przecież my Fundacji nie mamy? A nawet gdybyśmy chcieli ją mieć, to nie mamy pojęcia jak ją prowadzić. To nie na nasze siły. Wacek powiedział, że skoro ludzie pytają Gogla to może my zapytamy? Tak zrobiliśmy. Czytaliśmy całą sobotę o Fundacjach, pomocy i kto jej potrzebuje. Nie mieliśmy pojęcia, jak dużo w naszym kraju jest osób potrzebujących.

Podjęliśmy decyzję, że jeżeli moja strona może pomóc osobom potrzebującym, to będziemy mogli wyjątkowo zgodzić się na reklamowanie, ale pod pewnymi warunkami:
1. Muszę być pewna, że produkty lub usługi oraz Firma są godne zaufania i mogę za nie ręczyć.
2. Aby wypełnić punkt 1 zanim wyrażę zgodę, chce zadać pytania, na które otrzymam prawdziwe odpowiedzi.

Czy będziemy wpierać wybrane Fundacje, czy założymy swoją jeszcze nie podjęliśmy decyzję. Oczywiście było by wspaniale, gdyśmy mogli mieć Fundację i pomagać tam, gdzie uznamy za stosowne, ale musimy się zastanowić, czy koszty jej utrzymania i czas na to poświęcony nie lepiej przeznaczyć również na pomoc dla innych Fundacji. Potrzebujących w naszym kraju jest ogromnie dużo i każda złotówka się liczy.

Zapraszamy zatem do kontaktu i napisanie listu dzięki temu urządzeniu po prawej stronie tego oświadczenia.

Maj 22.05.2o15r.

Janina Michałowa z mężem Wackiem.

Czerwiec 11.06.2015r.

Moi Drodzy.
Dziś przeczytałam list od pewnej mocno zbulwersowanej osoby, która napisała, że jestem niewiarygodna, ponieważ w moich postach mam zbyt ładne zdjęcia potraw.

Otóż ja nigdzie nie napisałam, w żadnym przepisie, że to są moje zdjęcia, moich potraw. Przy zakładaniu strony Ksiądz pokazał mi takie specjalne strony, zapisałam ich adresy. Tam są zdjęcia, które można wykorzystać u siebie na stronie. Po pierwsze nie mam swoich zdjęć, bo nie stać mnie na aparat dobrej jakości. Po drugie nawet, jeżeli nazbieram kiedyś tak dużo pieniędzy, że go sobie kupię, to i tak nie stać mnie, a w dodatku za stara jestem, aby iść do specjalnej szkoły i nauczyć się robić zdjęcia. Napisze to wyraźnie.

Prowadzę stronę nie po to, by się chwalić lecz pomóc. Prawdziwa gospodyni wie, że nie ważne jak potrawa na zdjęciu wygląda. Ważne jak się ją przygotuje i samemu poda. Moje przepisy mają być inspiracją, a nie gotowcem do ściągania. A zdjęcia ukazują o czym piszę, a nie jak ma potrawa dokładnie wyglądać. To moja strona i będę ją prowadziła jak zechcę. A jak się nie podoba, to proszę na nią nie wchodzić. Nikogo nie zmuszam.

Janina Michałowa.

Skontaktuj sie z nami:

Imię i nazwisko (wymagane)

Firma (wymagane)

Nr Telefonu (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości