x

Archiwa

x

Tagi

8. post Janiny Michałowej. Łazanki z domowym makaronem specjalnie dla Zofii

18-05-2015

Droga Zofio, poprosiłaś o przepis na moje łazanki. Z łazankami, jak mówiła moja Babcia, jest jak z wychowaniem dzieci.

To proste, trzeba tylko znać dobry przepis na to. I moja Babcia zarówno do wychowania dzieci jak i na łazanki ten przepis miała. Wiele razy, kiedy rozmawiam z moim Wackiem, on mówi, że jego koledzy tylko czekają, aż ich zaprosi na obiad. Kiedyś zapytałam dlaczego? Twierdzą, że kiedy ja gotuję, to wszystko smakuje tak, jak kiedyś, kiedy gotowały ich mamy i babcie. Dlatego droga Zofio, zdradzę Ci tajemnicę, dzięki której takie właśnie smaki można czuć w moich daniach. Żeby jednak nie było tak łatwo, umieszczę całą tajemnicę właśnie w przepisie na łazanki. Jeżeli zrobisz wszystko krok po kroku, a potem znajdziesz smak w swoich łazankach, na pewno odkryjesz cała tajemnicę dawnych smaków potraw, które gotowały nam nasze babcie i mamy. Aby przygotować łazanki, należy zacząć od podstawy czyli mięsa. Dzień wcześniej proszę Wacka, aby w rzeźni kupił mi ładny kawałek wołowiny bez kości. Kiedy mięso jest w domu, na całą noc i do czasu, aż nie zacznę przygotowywać łazanek, ląduje w glinianym garnku w ziemiance. Jest tam zimno, nic mu nie będzie. Mięso zaraz po uboju zawsze musi odleżeć minimum dzień czasu. Tak uczyła mnie babcia. W kolejnym dniu stawiam gar, do którego wlewam minimum 4 litry wody. Wrzucam opłukane mięso, do tego dodaję seler, porę, marchewkę, pietruszkę, ziele angielskie i liść laurowy. Gotuję wywar około półtorej dwie godziny, aż mięso będzie miękkie i połączy się z aromatem warzyw. Mięso musi odleżeć aż ostygnie. Teraz wołam Wacka. Wacek wyciąga maszynkę, przykręca do stołu, bierze sitko o małych oczkach i mieli je całe. W między czasie, kiedy mięso się gotuje, biorę się za makaron. Zaczynam od wyjęcia stolnicy i wałka. Na stolnicę wysypuję 2 szklanki mąki i robię z nich kopiec taki, jaki widać w ogrodzie, kiedy rano krety wychodzą na powierzchnię. Następnie w środku robię wgłębienie. Z kurnika rano przyniosłam 3 jajka, które teraz w ten kopczyk w środek wbijam. Wyrabiam całość rękoma do czasu, aż ciasto będzie odpowiednio twarde. Czasami trzeba dodać trochę wody, sama ocenisz, czy i ile. Jak ciasto jest już wyrobione, biorę wałek i wałkuję na bardzo cienki owal. Następnie kroję w rąby, takie dwa centymetry na centymetr i odstawiam do wyschnięcia. W garze gotuję wodę. Sekret w tym, aby nie żałować wody, więc ja gotuję w dużym garze. Wodę solę. Wrzucam do wrzątku makaron i czekam około 3 minut. Odcedzam i zlewam dokładnie zimną wodą. I w ten sposób mam pyszny i prosty makaron, który jest podstawą do dalszej pracy nad łazankami. Zofio, pamiętaj, aby nie gotować makaronu wcześniej, niż wtedy, jak będziesz miała gotowy farsz do łazanek. Sekret jest w tym, aby świeżo ugotowany makaron od razu połączyć w garze z farszem. Kiedy makaron czeka na ugotowanie, a Wacek upora się z mieleniem mięsa, ja wyciągam patelnię, a Wacek przynosi z ogródka dorodną cebulę. Myje ją i kroję w drobną kosteczkę. Jak Wacek przyniesie cebulę, to wysyłam go do ziemianki do beczki, w której mamy zakiszoną kapustę, którą sama w ogródku zawsze pielęgnuję. Przyniesioną kapustę lekko płuczę, gdyż kwas z niej jest niemiłosierny, kroję również drobno. Smak łazanek zależy od pieczarek. Pieczarki myję i również kroję w drobną kostkę. Zofio, sekret moich pieczarek i smaku grzybowego jest taki, że na około 10 minut przed wyjęciem mięsa z gara, wrzucam kilka suszonych prawdziwków i podgrzybków, które razem z Wackiem co roku zbieramy w lesie. Tak przegotowane suszone grzyby również kroję w drobną kostkę. Na patelni ląduje łyżka smalcu i cebula. Kiedy cebula się zeszkli, wrzucam kapustę, pieczarki i grzyby. Przesmażam na dość silnym ogniu około 8-12 minut mieszając. Pod koniec smażenia  podlewam odrobiną wywaru z mięsa, aby farsz był wilgotny, nie suchy. Smażę jednak do odparowania całego wywaru z dna patelni. To farsz ma być wilgotny, ale nie ma pływać. Następnie dodaję zmielone mięso i całość mieszam. W między czasie gotuję makaron, aby go teraz właśnie dodać, gdy mięso zostało wrzucone i wymieszane. Pamiętaj, że świeżo ugotowany makaron, dopiero co przelany zimną wodą od razu pięknie połączy się z farszem na patelni. Całość mieszam i kilka minut już na małym ogniu podsmażam. I gotowe! Wystarczy spróbować i do smaku dodać soli i pieprzu według Twojego uznania, smaku i przyzwyczajenia. Sekretem smaku nie są tylko umiejętności i doświadczenie. Ważne jest jakie składniki stosujemy. Swojska kapusta, cebula, smalec, makaron, grzyby. Oddają swój smak i sprawiają, że ugotowana potrawa smakuje tak jak kiedyś. Bo kiedyś przecież nie można było kupić w sklepie kapusty kiszonej w worku, która nie smakuje jak kapusta kiszona prawda? Wszyscy kapustę mieli w beczce w piwnicy. I takie smaki pamiętamy, prawda?

Smacznego i napisz, czy teraz Twoje łazanki są takie, jak dawniej.

Twoja Janina Michałowa

Kategoria: Przepisy
Janina Michałowa. https://www.facebook.com/kuchniamichalowej kontakt@kuchnia-michalowej.pl