x

Archiwa

x

Tagi

5. post Janiny Michałowej. Dziś na obiad zrobiłam na szybko łazanki z kapustą i kompot ze śliwek.

14-05-2015

… w końcu wczoraj podczas wizyty Biskupa, aż nadto uczta była. Tak najadać się codziennie to grzech. A ja mam czas, aby napisać o tej kaczce, której Biskup jeszcze ćwiartkę, kazał sobie zapakować ze sobą.

Otóż Jolu, już wszystko tłumaczę. Pieczoną kaczkę z jabłkami nauczyłam się robić jeszcze od mojej babci. Będziemy potrzebowali kaczkę, taką 1,5 do 2 kilo. Kaczkę należy oczywiście zabić, sparzyć i oskubać, a potem opalić nad kuchenką. Jak już ją porządnie wyszorujemy, kaczkę osuszamy. I teraz bardzo ważna czynność Jolu, o której absolutnie zapomnieć nie możesz. Musisz kaczkę wymasować. Delikatnie, ale z wyczuciem, tak, abyś poczuła, że skóra oddziela się od mięsa. To po to, aby tłuszcz podczas pieczenia łatwiej się wtopił. Jak już jest wymasowana, do moździerza wsyp pół czubatej łyżki majeranku, drugie pół zostaw, będzie Ci potrzebna później. Sok z jednej dużej cytryny, sól i pieprz według uznania. Taką mieszanką nacieramy kaczkę wewnątrz i na zewnątrz. Następnie przykrywamy ją w brytfance i niesiemy do ziemianki. Jak u Ciebie jest bardziej nowocześnie, możesz zamiast brytfanki użyć folii, a zamiast ziemianki włóż kaczkę do lodówki. W tym czasie, jak kaczka przechodzi cudowną wonią i smakiem majeranku, pieprzu, soli i cytryny, musimy zająć się czymś, bez czego podanie naszej kaczki było by grzechem śmiertelnym. 3-4 kwaśne średniej wielkości jabłka dokładnie umyj, obierz i wydrąż środki. Następnie dzielisz jabłka na ćwiartki, a te jeszcze na drobne plasterki. Później już tylko dodajesz do nich pozostały majeranek. Wszystkie jabłka lądują w środku naszej kaczki. Teraz wystarczy kaczkę zszyć. Ja ma na to bardzo prosty sposób. Nakłuwam ją wykałaczkami, a następnie oplatam sznurkiem. O dziwo działa odkąd pamiętam. Jolu, teraz zdradzam Ci największą tajemnicę, dzięki której moja kaczka tak smakuje biskupowi. Mam nadzieję, że ją zachowasz dla siebie. Mam taki specjalny szpikulec, cienki. Wacek mi zrobił z szydełka. Po prostu je naostrzył, przy okazji, jak ostrzył siekiery i noże do domu. Ha, zrobił to przez pomyłkę i stąd cała heca. Bardzo mocno go skrzyczałam, że popsuł mi tak fajne szydełko. A potem się okazało, że gdzieś zapodziałam nóż, którym zawsze kaczkę kułam przed pieczeniem. Przypomniałam sobie o tym szydełku, i rad nie rad musiałam je użyć. Wyobraźcie sobie minę Wacka i moją przy obiedzie. Mięsko dwa razy kruchsze i bardziej aromatyczne. Tłuszcz po prostu miał czym i gdzie wyciekać. I tak mój Wacek przyczynił się do rozwoju kulinarnego w naszej wiosce, a można powiedzieć i Kurii, gdyż Biskup przepada za tą właśnie kaczką. Jolu, kaczkę nakłuwasz lekko, ale zdecydowanie, tak, aby z niej tłuszcz miał gdzie i skąd lecieć. Ja nakłuwam wszędzie, gdzie uznam, za stosowne kaczkę ukłuć. Tobie radzę to samo. W uprzednio nasmarowaną lekko tłuszczem brytfannę, delikatnie wkładam kaczkę i piekę w 180 stopniach około 1,5 do 2 godzin. Podczas pieczenia, regularnie, często podlewam kaczkę tłuszczem, który wydobywa się licznie dzięki Wackowi i szydełku z kaczki. Już pod koniec pieczenia, aby z kaczki tłuszcz jeszcze spuścić, wyciągam ją na chwilę i delikatnie, acz znowu stanowczo pomiędzy korpusem a udem z jednej i drugiej strony nacinam skórę. To wystarczy. Zastanawiasz się pewnie, skąd będę wiedziała, że kaczka jest upieczona. Tak samo jak moja babcia, tak samo jak ja, teraz i ty poznasz sekret, który w swej prostocie jest po prostu genialny. Nacinasz najgrubszą część uda. Jak wylatujący płyn jest klarowny, kaczka jest gotowa, jak jest różowy, kaczka jeszcze musi wylądować w piekarniku. Jak już kaczka jest gotowa, zostawiam ją na 15-20 minut w wyłączonym piekarniku, aby odpoczęła po tylu godzinach żmudnych przygotować. Kaczkę w całości serwuję na stół, razem z pieczonymi jabłkami oraz czerwoną kapustą. Moi księża uwielbiają ją jeść z pieczonymi ziemniakami lub kluskami i czerwoną kapustą. Ty możesz podać też surówkę. Ważne, aby kaczkę podawać w ciepłym naczyniu.

Jolu, zapomniała bym, jeżeli będziesz kupowała kaczkę zamrożoną, to bardo ważne jest, abyś ją rozmroziła w lodówce. Nieraz to potrwa nawet więcej niż dzień, ale warto. Jeżeli kaczkę rozmrozisz w temperaturze pokojowej, mięso będzie twarde i niesmaczne. No to już koniec. I mój chyba też… od godziny księża czekają na kawę i podwieczorek. Mój Boże… Tylko pamiętaj, nikomu ani słowa o przepisie Paaaa. Twoja Janina Michałowa.

Kategoria: Przepisy
Janina Michałowa. https://www.facebook.com/kuchniamichalowej kontakt@kuchnia-michalowej.pl