x

Archiwa

x

Tagi

26 post Janiny Michałowej. Obiecałam Wam krem. Słowa dotrzymuję.

01-06-2015

Szanowne Koleżanki, obiecałam ostatnio, że podzielę się sekretem jaki skrywamy w rodzinie od pokoleń. Pytała o krem również Mirka z Okonka. Codziennie moczymy ręce kilkadziesiąt razy. Skóra staje się sucha, pęka. Nic przyjemnego. Od pokoleń w mojej rodzinie korzystamy z dobrodziejstw wiedzy o ziołach i naturalnych metodach ich wykorzystania, zarówno do celów leczniczych, jak i do pielęgnacji urody.

Pierwszą podstawową rzeczą, którą potrzebujemy do zrobienia kremu jest baza wodna. Ale nie chodzi o zwykłą wodę, a wodę kwiatową. W drogeriach możecie kupić gotową, jednak ja robię sama taką wodę. Woda kwiatowa to nazwa, jednak tak naprawdę można ją zrobić z każdej rośliny. Najprostszy przepis ( który możecie dowolnie modyfikować ) to: Kwiaty bzu białego, kwiaty róży, tej samej, której owoce polecam do wykonania soku, czyli tak zwanej dzikiej róży. dodaję miętę, taką która rośnie u nas w ogródku pod płotem, rozmaryn, lawendę. Jak już mam to wszystko przygotowane, no cóż, mam nadzieję, że Wacek mnie nie skrzyczy, ale wszystko mu to oddaję i on idzie tam gdzie się robi sławną „płomykówkę”. Koledzy Wacka pięknie destylują mi całą tę mieszankę. Dzięki temu otrzymuję naturalną wodę kwiatową. Pamiętajcie, że do wykonania swojej wody kwiatowej możecie użyć wszystkiego, co posiada olejki eteryczne. Jeżeli nie macie pod ręką Wacka, który ma kolegów, którzy mają odpowiednią aparaturę, to prostszy sposób jest taki:

Duży gar. W środek miska. W koło miski kładziecie wszystkie rośliny. Zalewacie wodą i gotujecie. Jak się woda zagotuje, zacznie parować. Przykrywacie garnek pokrywką. ale odwrotnie, tak by jej rączka i stożek był nad miseczką. Na spód pokrywki kładziecie dużo lodu. Lód zacznie działać, woda pod spodem zacznie się skraplać i skapywać do miseczki. I tak otrzymujecie swoją wodę kwiatową.

Drugą rzeczą, którą dodaję do mojej bazy wodnej to gliceryna. Gliceryna ma właściwości wiążące wodę, a także poprawia jakość mojego kremy, staje się gładszy i taki bardziej jednolity. Glicerynę babcia i mama pozyskiwały z tłuszczu zwierzęcego, ja obecnie ją kupuję. Używam gliceryny ze składników roślinnych, ponieważ w moim przekonaniu, ta zwierzęca powoduje zatykanie porów skóry. Glicerynę mieszam razem z wodą kwiatową. I baza gotowa.

Druga baza to baza z tłuszczu. Używam  oleju kokosowego, oliwy z oliwek i oleju migdałowego. Możecie łączyć ze sobą różne rodzaje olejków i olejów. Nawet podstawowy rzepakowy. Wszystko jest kwestią fantazji i doświadczenia. Im więcej razy zrobicie swój krem, tym więcej kombinacji będziecie używały. UWAGA: to wciąga.

Teraz musimy to wszystko połączyć. Ja do tego używam wosku pszczelego, który kupuję od naszego Pszczelarza Macieja Rzęzibiałki.

Musicie pamiętać, że wosk pszczeli jest bardzo trudny w łączeniu i trzeba z nim obchodzić się ostrożnie, aby krem się nie rozwarstwił. Ja mieszam podobnie jak majonez, ta sama zasada. Wosk musi być rozpuszczony całkowicie. Składniki łączymy dodając powoli wlewając, mieszamy długo i delikatnie. Tak jak wspomniany majonez. Mieszamy do uzyskania… kremu. A krem jak wygląda przecież wiecie. Teraz krem jest gotowy. Ale, możecie do kremu jeszcze dodać składniki, aby był niepowtarzalny, taki szczególny tylko dla Was. Różnego rodzaju wyciągi, np. z kwiatu lipy, albo z czerwonej lub zielonej herbaty, witaminy ( ja stosuje witaminy w kapsułkach, oczywiście przecinam kapsułkę i wlewam środek do kremu ). Możecie też dodać olejki aromatyczne, ale z tym radzę Wam uważać i poczytać najpierw o różnych właściwościach olejków. Na przykład cytrusowe nie nadają się do kremów do twarzy. Taki krem mam na 3 do 4 tygodni. Trzymam go w lodówce. Jeżeli się rozwarstwi, nie przejmujcie się, to naturalna reakcja. Receptur na kremy znam sporo. Podałam Wam przykładową. Postaram się w przyszłości omówić różne właściwości ziół, abyście mogły same zdecydować i dobrać odpowiednie z nich do potrzeby jaką akurat macie. Inne stosuje się na spękane i suche ręce, a jeszcze inne na twarz. Mam nadzieję, że zaczniecie same przygotowywać kremy. Jeżeli za pierwszym razem Wam nie wyjdzie, nie przejmujecie się. Warto próbować, ponieważ gwarantuję Wam, że jak raz zobaczycie różnicę pomiędzy kupnym kremem, a Waszym naturalnym, nie będziecie chciały innego.

Powodzenia.
Janina Michałowa.

Kategoria: Porady
Janina Michałowa. https://www.facebook.com/kuchniamichalowej kontakt@kuchnia-michalowej.pl